EPSON – zużycie prądu w drukarkach atramentowych

Tomek Kulas 17 lipca 2017

Wiele razy słyszeliśmy zapewnienia ze strony firmy Epson, że ich drukarki atramentowe zużywają znacznie mniej prądu, niż drukarki laserowe. W końcu postanowiliśmy sprawdzić to na żywo, podczas naszego Fotospaceru w Kozłówce!

 

W przypadku drukarek, które nas interesują najbardziej, czyli urządzeń służących do wydruku zdjęć i grafik, sprawa jest prosta – zdecydowanie rządzą drukarki atramentowe, począwszy od tanich, dostępnych dla wszystkich modeli 4-kolorowych, poprzez coraz bardziej zaawansowane konstrukcje, aż po plotery i profesjonalne drukarki używające wielokolorowych układów tuszy pigmentowych.

 

Marką samą w sobie jest na tym rynku Epson – i nie jest to bynajmniej nasza prywatna opinia. Wystarczy zapytać dowolnego zaawansowanego fotografa lub pojechać na jakieś warsztaty fotograficzne, by stwierdzić, że w świecie fotografii Epson wybierany jest po prostu przez większość użytkowników. Nie bez powodu, oferuje po prostu najlepszą jakość zdjęć, co ważne – tak jak w przypadku modelu Epson L850 – przy zachowaniu zaskakująco niskich kosztów druku. 

 

Ale… tym razem w naszym eksperymencie chodziło nie tylko o jakość, ale także o dotykający nas wszystkich koszt użytkowania drukarki, jakim jest zużycie prądu.

 

Atrament kontra laser

 

Sprawa jest prosta. Poza wyspecjalizowanymi, najdroższymi modelami fotograficznymi, większość użytkowników korzysta z drukarek „do wszystkiego”, a zatem nie tylko do drukowania zdjęć, ale także tekstów, kolorowych czy czarno-białych grafik, schematów. Jak również do kopiowania czy skanowania. Często bywa tak, że drukarka – czy raczej urządzenie wielofunkcyjne, bo takie najczęściej spotykamy obecnie w domach – włączona jest non stop, a poprzez Wi-Fi korzystają z niej domownicy z wszystkich pokojów. 

 

Dlatego tak ważne są dwie rzeczy. Po pierwsze, szybkość „wybudzania się” drukarki, czyli przejścia ze stanu oczekiwania do aktywnego druku. Po drugie, zużycie prądu czy to w stanie oczekiwania, czy też podczas drukowania. 

 

 

Jeśli drukarka laserowa – co dopiero ostatnio staje się normą – wyposażona jest w sprawne systemy oszczędzania energii w czasie, gdy nie drukuje, pojawia się często problem z dość długim czasem oczekiwania na rozpoczęcie wydruku, m.in. ze względu na konieczność rozgrzania niektórych elementów mechanizmu drukującego. Atramentówki z reguły rozpoczynają po kilku-kilkunastu sekundach, natomiast laserowe kombajny, jakie spotykamy w biurach, potrafią zmusić użytkownika do czekania nawet kilka minut. Częste zjawisko w biurach – nieodebrane wydruki, leżące na tacy odbiorczej drukarki – wynika właśnie z faktu, że doświadczony użytkownik wiedział już, ile będzie musiał czekać na wydruk, postanowił więc zająć się czymś innym i… zwyczajnie zapomniał.

 

Jest jednak jeszcze jedna ważna sprawa – zużycie prądu w czasie, gdy drukarki są aktywne. Tu Epson podaje szokujące dane – drukarki atramentowe tej firmy zużywają do 96% mniej energii niż drukarki czy kopiarki laserowe! Epson posunął się nawet do tego, że umieścił w sieci specjalny kalkulator, który pozwala obliczyć, ile prądu zużywają modele drukarek poszczególnych producentów i jak wysokie mogą być jego oszczędności. Nie owijają w bawełnę…

 

Sprawdzamy!

 

Skoro tak, to… chcieliśmy się o tym przekonać na własne oczy. Podczas naszego drugiego Fotospaceru z serii Panasonic Lumix: Fotograficzne Perły Polski 2017 zorganizowaliśmy jego Uczestnikom małą niespodziankę: wykonaliśmy zdjęcie grupowe, a następnie, na umieszczonej nieopodal drukarce Epson L850, każdemu z nich wydrukowaliśmy jego papierową kopię. 

 

 

Sęk w tym, że schowana pod namiotem drukarka Epsona ustawiona była na środku dużego trawnika, z dala od jakichkolwiek zabudowań i… z dala od wszelkich standardowych źródeł prądu. Ze względu na to, że potrzebuje go ona tak mało, wystarczyło źródło naprawdę niestandardowe – zwykły rower, podłączony do drukarki przez specjalne dynamo.

 

 

Wszystko działało! Działało bez najmniejszego problemu, wykonaliśmy dobre kilkadziesiąt wydruków, zmienialiśmy jeszcze zdjęcia, powtarzaliśmy. Darek z Epsona (dziękujemy za świetny pokaz!) nawet się nie zasapał, a przecież równocześnie z pedałowaniem odpowiadał jeszcze na pytania zdumionych widzów.

 

 

I wiecie co? Sądzimy, że każdemu, kto uczestniczył wtedy w tym trawnikowo-kozłówkowym eksperymencie, argument niskiego zużycia prądu głęboko zapadł w pamięć.  Bo co innego czytanie o jakichś tam procentach, a co innego zobaczenie tego na własne oczy (mniej więcej od połowy filmu):

 

Posty powiązane

Kategorie: Drukarki

Tagi: drukarki Epson

O autorze


Dodaj komentarz